Dzisiaj coś z serii przemyśleń. Postanowiłam, że dzisiaj będzie to jeden z krótszych postów, bo muszę się przygotować na jutrzejszy sprawdzian z matmy, a nic nie umiem. W ogóle, jak tam u wa koniec roku? Macie coś do poprawiania? Ja właśnie matmę, dlatego muszę się przyłożyć, żeby tego nie zepsuć.
Z serii przemyśleń przychodzę do was z pytaniem 'Co zmieniło Cię ostatnio i czego się nauczyłeś?'
Właściwie, jeśli mam być z wami szczera, to wydaje mi się, że zmieniło mnie towarzystwo, taka jest prawda, że stale mnie zmienia. Przyjaciele mówią, że zbyt bardzo angażuję się w ich sprawy i choćby nie wiem co, postrzegają we mnie coś złego.
Pierwsze co zwykle od nich słyszę to bardzo proste słowa typu:
Zmieniłaś się na gorsze! Jesteś taka wredna.. Nie masz szacunku i kultury. W ogóle się nie uczysz!
Trudno jest żyć z takim faktem, że nie jesteś akceptowana. Prawda jest taka, że nigdy nie miałam prawdziwych przyjaciół, wszyscy się ode mnie odwracali. Zawsze, ale to zawsze byłam samotnikiem. Wolałam chodzić na dwór całkowicie sama, nadal tak jest. Charakter z czasem zmienia człowieka, gdy dorastamy, dorasta i nasz mózg. Postrzegamy świat inaczej. Tak naprawdę dzięki fałszywym znajomym stale się dowiaduję, że nie wolno nalegać. Zawsze byłam cichą myszką, dawałam się wykorzystywać i nie potrafiłam odmawiać. Pamiętam, że wszyscy mnie lubili. Myślałam, że jeśli będę dla nich miłą, zyskam tych prawdziwych, ale pewnego dnia moje zamiary uległy zmianie. Pojawiła się w moim życiu 'przyjaciółka', (której imienia nie zdradzę) i tak się stało, że zadawałam się z nią coraz częściej do puki nie zauważyłam, jak bardzo mną pomiata. Kasia przynieś pilota, weź udawaj psa, hop na ziemię. To było żałosne. Bałam się jej. Bardzo się bałam, jak już mówiłam, byłam naprawdę nieśmiałą osobą. Do tej poty pamiętam, jak stałam pod ścianą, a ona mnie biła, ciągnęła za włosy. Nic nie mogłam zrobić, tak bardzo się jej bałam. Byłam jej niewolnikiem. Dużo tu o niej mówić. No, ale pewnego dnia stwierdziłam, że powiem jej dlaczego nie możemy się przyjaźnić. Zaczęłam podchodzić do tego delikatnie, wtedy wyciągnęła rękę i dała mi w twarz. Do tej poty gdzie nie gdzie mam po niej siniaki. Właśnie wtedy nie wytrzymałam, po raz pierwszy jej oddałam. Uderzyłam ją. Pech chciał, że zobaczyła to jej babcia i powiedziała wszystko mojej mamie. Zostałam oskarżona o to, że biję jej wnuczkę, kiedy to ona mnie biła. Niestety tak wyszło, że prawda została po jej stronie, a nasze kontakty się urwały. Do tej pory nasze rodziny są bardzo zgniewane. Myślę, że to własnie mnie nauczyło innego podejścia do życia. Teraz jestem w stanie odmawiać i nawet decydować o samej sobie. Nie boję się takich 'smarków', którzy są nie wiele starsi lub młodsi ode mnie.
Nauczyłam się myśleć i walczyć o to, do czego dążę, dlatego jeżeli czytasz tego posta moja fałszywa przyjaciółko, chciałabym Ci na prawdę podziękować, za to, że nie jestem obojętna, lecz chcę działać i pozbywać się osób, których nie lubię. Nie lubię Cię, za to co ze mną robiłaś, ale kocham Cię za to, że nauczyłaś mnie tego, czego inni nauczyli się już na początku swojego życia.
Myślę je na tym skończę te przemyślenia, obiecałam, że będzie krótko i na temat. Jutro mam sprawdzian z matmy, toteż dam wam znać jak mi poszło i postaram się pochwalić oceną ( pod warunkiem, że będzie dobra). Życzę wam miłego wieczoru i dobrego jutrzejszego dnia.
Do wakacji zostały 23 dni nauki szkolnej.

A to sucz ta 'przyjaciolka' tfu!
OdpowiedzUsuńPrzykro mi, ze cie cos takiego spotkalo...niemniej jednak fajnie, ze sie tym z nami podzielilas, takie szczere notki sa bardzo wartosciowe oby tak dalej <3
niestety tez mi przykro, że takie wydarzenie miało miejsce, no, ale dobrze, że wszystko sie ok skonczylo i teraz moge sie z tego smiać. dziękuję <3
Usuń